W Polsce około miliona dzieci żyje w rodzinach z problemem alkoholowym. To tyle, ile mieszkańców ma Kraków! Ich życie z rodzicem-alkoholikiem to koszmar, którego skutki będą widoczne przez wiele lat. Zamiatanie tematu pod dywan to jedna z gorszych rzeczy, które można zrobić dla takiego dziecka. Trudne rozstanie – agresja u psów. Zoopsycholog Agnieszka Penkala. 2022-05-18. Kolejny przypadek z cyklu „Okiem Praktyka” to historia dwóch suczek rasy amstaf. Młodsza atakuje starszą. Życie z alkoholikiem bywa bardzo trudne i niestety często kończy się współuzależnieniem. Alkoholizm jest chorobą wywierającą ogromny wpływ na życie najbliższej rodziny. Najlepszą obroną rodziny przed destrukcyjnym wpływem alkoholu jest zdobycie potrzebnej wiedzy i rozwagi w postępowaniu z taką osobą. Życie z alkoholikiem to temat na długą rozmowę. Ustrzec się przed byciem współuzależnionym jest bardzo trudno. Pisarka przyznała, że rozstanie z ukochanym nie było proste, wiedziała jednak, że to najlepsze, co może dla siebie zrobić: Wydaje mi się, że mogłam być jedną nogą na tamtym brzegu. Zwracam się do Was – rodzin i przyjaciół alkoholików, wszystkich bliskich, którzy uwikłani są w jego/ jej chorobę. Żyjących ustawicznie w sferze niezdrowych z stosunków z osoba uzależnioną, pełnych tłumionych emocji i ustawicznych rozczarowań, w atmosferze narastającego gniewu i piętrzącego się strachu, w rodzinnym świecie pełnym codziennych dramatów. Posty: 5. Temat: rozstanie z alkoholikiem Witam wszystkich bardzo serdecznie. Jestem nowa na forum, chociaż czytam je od dawna to dopiero dzisiaj postanowiłam napisać i ja. Postanowiłam w końcu zmienić swoje życie, odejść od alkoholika i zacząć wszystko od nowa. Na pewno nie jest to łatwa decyzja, ale już dłużej nie dam rady Samodzielne zdiagnozowanie uzależnienia bywa czasami bardzo trudne, gdyż w początkowej fazie objawy choroby są bardzo subtelne. Dlatego, jeśli podejrzewamy u siebie lub kogoś z naszych bliskich problem alkoholowy, powinniśmy niezwłocznie skonsultować nasze podejrzenia ze specjalistą. Wpływ alkoholu na życie i relacje w rodzinie. Alkohol niszczy każdą sferę życia człowieka. Z powodzeniem rozbija rodziny i więzi z innymi, wywołuje depresyjne wspomnienia. Kiedy w danym domu mieszka chociaż jeden alkoholik, o całej rodzinie mówi się wtedy „z problemem alkoholowym”. Dzieje się tak, ponieważ skutki choroby Trudne rozstanie. Jak radzą sobie z nim mężczyźni? Nagła, czasem nieoczekiwana informacja o zerwaniu relacji, powoduje u osób opuszczonych spadek samooceny i przyczynia się do bardzo złego samopoczucia. Wbrew powszechnej opinii, nie tylko kobiety po odejściu partnera szukają winy w sobie. Robią to także mężczyźni. Ci jednak, którzy znają zamęt życia z alkoholikiem wiedzą dobrze ile oddaliby za to tylko, by alkoholik podjął jakiekolwiek leczenie. Interwencja jest pewną akcją przygotowywaną przez osoby najbliższe alkoholikowi (członkowie rodziny, przyjaciele), a jej ukoronowaniem jest wspólna z alkoholikiem sesja, na której są przedstawione yWZuy. Skip to content rozstanie z alkoholikiem rozstanie z alkoholikiemizabelkag2010-08-05T00:37:22+02:00 Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 16) Zaczne od tego, ze oboje jestesmy DDA, on alkoholik, ja ta ratujaca. 3 lata starania sie i bycia na kazda prosbe. Przeszlam przez jego rozstanie z inna…i sprobowalismy. Najpierw pil, zeby zapomniec o niej, potem, dlatego ze mam 'fochy', potem…bo jest samotny bo ja za duzo pracuje, na inne zmiany i nie poswiecam mu czasu. Po miesiacy wspolnego mieszkania, nagle przypomnialo mu sie, ze kiedys obrazilam jego meskosc ( osobisice tego nie pamietam ) wiec nie dotykal mnie ( w sensie fizycznym )…ciagi, nieprzespane noce..zazwyczaj pod wplywem alkoholu przypoinal sobie, ze jestem kobieta i co to znaczy sex…postanowilam wracac do Polski, wyprowadzic sie…blagal o jeszcze jedna szanse, ze zrozumial ze ja tylko ja…no i zostalam. Obietnice zlamal po 2 tygodniach. Zostalismy razem ze wzgledow finansowych ( wsolne zobowiazania ). Na warunkach przyjacielskich. Niemniej nadal dbalam o niego…z mysla, ze moze im blizej mojego wyjazdu..moze zoruzmie. Wrocil z urlopu z Polski…pijany z samolotu. Przytualnie, calowanie…mowinie jak bardzo mu zalezy a potem…no coz. Potem okazalo sie, ze kogos poznal…TE JEDYNA…ze nie jestem ta sama klasa, ze ona ma zgrabniejsze nogi…tydzien pozniej, pijany przyszedl do lozka i calujac mnie, z reka wiadomo w ktorym miejscu oznajmil mi, ze chce ja zaprosic tutaj…Atak wsieklosci to malo powiedziane. Tydzien klotni i takich rzeczy…nagle okazuje sie, ze mu nie zalezalo, ze pil przeze mnie bo za malo mu czasu poswiecalam, nie rozumialm go…ze jestem skupiona tylko na terapii a mu potrzeba TEJ kobiety, tej jedynej dla ktorej przestanie pic. Naduzywac, bo przeciez nie ma problemu z alkoholem…Ze jestem dziecinna, niedojrzala, ze niegdy nie chacialam jego dobra, ze te 3 lata to stek bzdur i klamst z mojej strony, i ze brzydzi sie mna i moja udawan przyjaznia ( dobrze tez nie przebieralam w slowach ) Wyprowadzilam sie, blagalam go zeby zaczekal te dwa miesiace, bo finanse, bo ja…odpowiedzial, ze tym razem skupi sie tylko na sobie, bo nigdy nie szanowalam go…ze zaczelam nowe zycie, bo moj przyjaciel ( tak, ktory kocha sie we mnie ) mi pomaga. Siedze od dwoch tygodni sama w pokoju i placze….zwijam sie z bolu. Wspoluzaleznienie czy milosc? i ciagle te pytanie w glowie, czy zrobilam wszystko? moze moja wina? moze rzeczywiscie nie szanowalam go, za duzo krytyki, ostrzejszych slow by zrozumial…za duzo 'fochow' i milczenia kedy pil tygodniami… Z tego co wiem nadal pije…z tego co wiem, ta kobieta rozwiodla sie z alkoholikiem i samam miala z tym problem….bylam taka szczesliwa i pelna zaplau do powrotu…bo ktos tam na mnie czeka…bo moze on, tak zateskni ze przyjedzie, pojdzie na terapie. Co ze mna nie tak? pomozcie wiesz bywałem na mitngach AL-ANON. i jesteś ok tj WOBEC zachowania alkoholika . nie za bardzo wiem napisałaś on ALKOHOLIK więc on ma z tym problem i nie ma znaczenia czy będziesz z nim czy skoro miewa tylko tak się usprawiedliwia swoje picie że cie nie ma przy sobie blisko tego pije .Zależy mu tylko na piciu nie na tobie W takim sensie jakiego ty oczekujesz .Uzależniłaś się od niego-stałaś się zależna-zobowiązania finansowe .Obietnice ,które ci daje nic nie pomogą bez terapii dla alkoholików puźniej dopiero chce iść na terapię to dobra rada idż z nim pod samą przychodnię by kogoś nie spotkał od kieliszka i się nie rozmyślił i dopilnuj by dotrzymał terminu .Obietnice bez pokrycia to raj dla czynnego sama pomyśl o mitingach też rozumiem twoją złość na niego po tym wszystkim co cię spotkało na kimś musiałaś odreagować a on chciał głaskania i pieszczot na tamten moment. .KONFLIKT INTERESÓW .:) Czy boisz się samotności ? choć nie jesteś osamotniona ( "mój przyjaciel ….")-jak sama piszesz. pomyśl…i daj znać Dziekuje za odpowiedz Kristofer. Ale musimy uzywac czasu przeszlego…nie mieszkam juz z nim. On jest juz zakochany w kims innym. Sek w tym, ze przez ostatni rok bardzo wyraznie widzialam problem, wiedzialam dlaczego nasz zwiazek nie ma szans – jego uzaleznienie a moj strach, bo jestem z rodziny alkoholikow. Wiedzialam, ze kiedys nastapi taki dzien, ze kogos pozna, bo on bardzo boi sie samotnosci, nie lubio byc sam…po prostu nie rozumiem skad nagle u mnie morze lez! I zal , tesknota i to poczucie, ze stracilam kogos bardzo mi bliskiego ( aczkolwiek tak o nim myslalam do tej pory…) Nie byl to pierwszy raz kiedy zostawil mnie dla innej, ale wierzylam, ze naprawde kocha mnie, ze pije przez swoja eks…. Samotnosci sie nie boje, to byl moj pierwszy powazny zwiazek ( mam 28 lat ) i wczesniej mieszkalam i zylam sama… Teraz najbardziej boje sie swoich lez i tego, ze ta kobieta ( jego nowa kobieta ) przylatuje w tym tygodniu na weekend…a ja nie wiem, naprawde nie wiem jak przezyje te dwie noce wiedzac, z on z kims tam jest… Tak chodzilam na mitingi Al-anonu, ale jak widac malo z nich zapamietalam. Za 7 tygodni wracam do Polski, szukam juz terapii, ale po tym wszystkim czuje sie taka bez sil..nie chce skrzywdzic mezczyzny, ktory tam czeka na mnie, nie chce go skrzywdzic moimi lzami i tesknota.. Czuje sie tak zagubiona w swoich emocjach, ze naprawde nie wiem jak teraz z tego wyjsc. Ta część osobowości jest ślepa, nie widzi, że to człowiek chory, nie nadający się do życia. Widzi tylko poprzez emocje, że Cię ktoś opuszcza i dlatego tak płaczesz. To wzór z dzieciństwa, wdrukowany przez rodzica – nie zasługujesz na miłość. Takie absurdalne przekonanie. Ciężko to zmienić ale da radę. Idź na terapię. Tak wiem…najgorsze jest jednak to poczucie winy, ze zrobilam zle, podejlam zle decyzje, ze gdybm bardziej sie starala, przestaby pic i ulozylibysmy sobie to zycie jakos…czuje taka pustke, bezradnosc, zal. I nie wiem, jak zyc teraz dalej bez niego. Akurat. Zniszczył by Ciebie i siebie. Nic Ci się nie stanie, ale pracuj nad sobą. Czytaj to co wyżej napisałem, raz i jeszcze raz i jeszcze. Pszyklejony ma ma tego złego,co by na dobre nie Ciebie,tak jak siebie niszczy ,a na koniec usłyszałabyś,że to wszystko Twoja jest lepiej,a ból po pewnym czasie mija. ale ja juz uslyszalam, ze to jest moja wina…i ze ta nowa kobieta nareszcie da mu szczescie, ze dla niej przestanie pic bo dla mnie nie mogl, bo nie jestem tego warta. Zastanawiam sie tylko, jak ja mam teraz ukladac sobie zycie? Zrozum, on gada takie bzdury, bo jest chory. Niszczy przy tym Ciebie bez mrugnięcia okiem. No zobacz sama jaki to ma sens. jak masz ukladac sobie zycie ? a co z nim masz dzieci, dom, nie masz pracy jestes ubezwlasnowolniona ? czy on Ci dawal szczescie? poczucie bezpieczenstwa? czy czulas sie przy nim kobieta, szanowana, kochana, i najwazniejsza ? bo z tego co ja czytam to bylo odwrotnie, wiec po co te pytanie… jedna czesc Ciebie wie, ze on jest zly, chory… a druga ta slepa ciagnie do niego … tylko po co ? odetnij sie od tego, idz na terapie, zawalcz o siebie, o zdrowe spojrzenie na zwiazek i te sytuacje traktuj jako dar od Boga, Losu…jako uwolnienie sie od czegos zlego… od zaczecia nowego lepszego szczesliwego zycie… wiem jedno jesli bedziesz tego mocno chciala tak bedzie… i nie mysl sobie, ze terapia od razu zadziala… ale po niej nie bedzie Cie ciagnelo do zwiazkow z tymi spod ciemnego parasola… i w ten sposob ulozysz sobie zycie od nowa, zdrowo.. TA SYTACJA TO SZANSA O TWOJE LEPSZE ZYCIE… Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 16) Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat. Alkoholizm to choroba, która rozwija się stopniowo. Zaczyna się stosunkowo niewinnie, a prowadzić może nawet do śmierci. Obejmuje cztery fazy: fazę prealkoholową, ostrzegawczą, krytyczną i przewlekłą. Początek alkoholizmu bywa bardzo trudny do uchwycenia, ponieważ granica pomiędzy piciem towarzyskim a nałogowym bywa bardzo alkoholizmu Faza prealkoholowa (wstępna)Faza ostrzegawcza (zwiastunowa)Faza krytyczna (ostra)Faza przewlekła (chroniczna)OpinieFazy alkoholizmu Choroba alkoholowa nie ujawnia się od razu – składają się na nią cztery fazy, które charakteryzują zróżnicowane stopnie nasilenia. Każdy przypadek uzależniania od alkoholu poprzedzony jest występowanienim pewnych objawów ostrzegawczych. Jeżeli zostaną one w porę zauważone i chory wcześnie rozpocznie terapię uzależnienia, rozwój alkoholizmu może zostać zahamowany zanim dojdzie do rozwoju choroby. Musimy pamiętać, że im później alkoholizm zostanie zdiagnozowany, tym szanse na całkowite zerwanie z nałogiem są prealkoholowa (wstępna)Pierwsza faza uzależnienia może trwać nawet kilka lat i nie wzbudzać żadnych podejrzeń. Alkohol wypija się towarzysko, okazjonalnie. Jednak to, co odróżnia przyszłego alkoholika od innych osób pijących okazjonalnie, to fakt, że szybciej zaczyna on odkrywać atrakcyjność alkoholu jako środka, dzięki któremu można zredukować napięcie, zmęczenie i zapomnieć o problemach. W miarę upływu czasu picie towarzyskie stopniowo przeradza się w picie dla poprawy samopoczucia. Na tym etapie potencjalny alkoholik nie pije jeszcze w samotności, ale podświadomie szuka okazji do picia – wychodzi na imprezy i spotkania towarzyskie. Stopniowo zaczyna się zwiększać jego tolerancja na alkohol – musi pić coraz więcej, żeby osiągnąć stan ostrzegawcza (zwiastunowa)Faza druga zaczyna się na ogół od tzw. luki pamięciowej, potocznie zwanej “urwaniem filmu” – człowiek nie tracąc przytomności, nie może sobie przypomnieć swojego postępowania oraz okoliczności, które towarzyszyły wypiciu. Na tym etapie luki pamięciowe pojawiają się coraz częściej. W tej fazie można zaobserwować jeszcze kilka innych charakterystycznych zachowań:alkoholik zaczyna coraz częściej szukać okazji do picia;zaczynają pojawiać się wyrzuty sumienia;picie potajemne, picie w samotności;inicjowanie wypijania kolejek;wzrost agresywności;duża zmiana w zachowaniu po alkoholu. Faza krytyczna (ostra)Faza krytyczna rozpoczyna się w momencie, gdy alkoholik traci kontrolę nad piciem. Popada w tzw. ciąg alkoholowy – jeden kieliszek wyzwala “reakcję łańcuchową”. Okresy picia zaczynają dominować nad okresami abstynencji, a żadne plany i obietnice składane najbliższym nie powstrzymują chorego od tego, by sięgnąć po kolejny kieliszek. Picie jest kontynuowane pomimo pojawienia się wielu przykrych konsekwencji. Wydłuża się czas picia i ilość wypijanego alkoholu. Alkoholik zaczyna wynajdować usprawiedliwienia dla siebie i dla swoich najbliższych. Charakterystyczne dla tej fazy jest tzw. “klinowanie”. Pijący zaczyna gromadzić zapasy alkoholu, aby nie dopuścić do sytuacji, w której przyjmowanie alkoholu zostałoby przerwane. Zaczyna on zaniedbywać dom, rodzinę, przyjaciół, pracę. Przestaje też dbać o swój wygląd zewnętrzny. Zdarza się, że wskutek nacisku społeczeństwa, podejmuje abstynencję, jednak dość szybko wraca do picia, a ilości wypijanego alkoholu jest coraz więcej, co świadczy o stopniowym przechodzeniu do kolejnej fazy przewlekła (chroniczna)Ostatnia i jednocześnie najbardziej zaawansowana faza choroby alkoholowej. Uzależnienie fizyczne i całkowita utrata kontroli nasilają się coraz bardziej. Ciągi alkoholowe stają się coraz dłuższe. Alkoholik upija się kilka razy w ciągu dnia – w pracy, na ulicy. Wyzbywa się wszelkich wyrzutów sumienia i zahamowań. Na tym etapie osoba uzależniona pije niemal bez przerwy, a pierwszą dawkę alkoholu przyjmuje już rano. Charakterystyczne dla tego stadium są liczne zaburzenia psychiczne i fizyczne. Pojawiają się objawy zespołu abstynenckiego (bóle głowy, nudności, drżenie rąk, wymioty, zaburzenia snu, poty, lęki, biegunki, kołatanie serca). Objawy abstynencyjne zazwyczaj ustępują po wypiciu alkoholu, co wzmaga nieodpartą chęć sięgnięcia po kieliszek. Następuje znaczne obniżenie tolerancji na alkohol. Mała dawka alkoholu wystarczy, by doprowadzić do upicia. Długotrwałe picie doprowadza do całkowitej degradacji moralnej, osłabienia procesów myślenia, zaburzenia popędu płciowego. Na tym etapie alkoholik sięga już nie tylko po typowe trunki, ale również alkohole niespożywcze, np. denaturat. Na skutek częstego picia dochodzi do uszkodzenia licznych narządów i układów: marskość wątroby, nadciśnienie tętnicze, zespół móżdżkowy, kardiomiopatia. Nieleczona faza przewlekła może prowadzić do ,,Medyczne aspekty uzależnienia od alkoholu”, pod red. M. Wojnara, Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, Warszawa 2017.,,Na zdrowie. Jak poradzić sobie z uzależnieniem od alkoholu”, Bohdan T. Woronowicz, Media Rodzina, 2008. Witam. Mam nadzieję, że ktoś mi doradzi jak mam to zrobić. Jestem z mężem ok. 6 lat, 3 lata po ślubie, mamy 3 letniego synka. Od bardzo dawna nam się nie układa, głównie z winy mego męża. Straciłam siły i nie chce już ratować naszego związku i nie chcę kolejny raz dawać mu szanse. Mój mąż jest alkoholikiem, przez alkohol stracił prawo jazdy. Teraz jakoś prawie miesiąc nie pije, widzi pewnie, że coś się zmieniło z mojej strony, inaczej na niego patrzę, ogólnie rzadko z sobą sypiamy ostatnio. Gdzieś pół roku temu, najdłuższa przerwa to roku. Duszę się już w tym wszystkim, jak byłam w ciąży to od tamtej pory do tej pory nie śpię z nim w jednym łóżku, a minęło ponad 3 lata. Jak siedziałam z dzieckiem to wypominał mi, że musi utrzymywać całą rodzinę, że ja się do niczego nie nadaję i takie tam, a jak teraz pracuję, to mówi, że te pieniądze co ja zarabiam to i tak nic jemu nie dają. Jakieś 5 mies. temu wyprowadziłam się i miałam papiery już na rozwód, ale dałam mu szansę, bo uwierzyłam, że przestał pić. Mówił, że zobaczył jak mu na mnie zależy. Wróciłam do niego, ale było jeszcze gorzej, pił i pił. Ogólnie to mieszkam z teściami. Teraz nie pije prawie miesiąc, ale to nie zmienia mego postanowienia, bo oprócz dziecka nic nas nie łączy. No i wracając do tematu chcę się wyprowadzić od męża, ale nie wiem jak. Mam gdzie iść, moja siostra zaoferowała mi pomoc, chce żebym przeprowadziła się do niej do K. pod Warszawą. Mam bardzo dobry kontakt z nią, zawsze sobie pomagamy. Tylko jest jeden problem ja mieszkam w B., siostra by po mnie i po synka przyjechała, ale jak to zrobić, żeby mąż nie posądził mnie o uprowadzenie dziecka? Wiem, że od tak sobie nie odda mi synka, a ja jemu synka nie zostawię z oczywistych powodów. No i jaką byłabym matką? Tak więc nie wiem, jak załatwić tę sprawę. Czy mam prawo zabrać dziecko? Od razu mówię, że już nie chcę być z mężem, chcę wnieść o rozwód. Tylko boję się, że zabierze mi dziecko. Proszę o poradę, jak mam to załatwić? Od razu powiem, że z moim mężem nie da się dojść do porozumienia.